wtorek, 4 listopada 2014

JAK PRZETRWAĆ W POSTANOWIENIU I ĆWICZYĆ?

Ile razy mówiłaś sobie - To jest ten dzień! Dzisiaj zaczynam! A po tygodniu twoja motywacja spadała na łeb i szyję? No właśnie... Okazuję się, że nie tylko ty jedna masz problem z silną wolą.
Przeprowadziłam już masę rozmów z Mamami, które pytały o radę jak przetrwać w swoim postanowieniu. Okazuje się, że jest  kilka czynników wpływających na pogorszenie chęci do stałej aktywności fizycznej. Oto kilka moich rad i sposobów (przerobionych także na sobie) które pomogą ci cieszyć zauważyć różnicę już po paru miesiącach.

1. ĆWICZ DLA SIEBIE
To bardzo ważny punkt. Najbardziej istotny aby przetrwać w swoim postanowieniu. Zaczynając treningi musisz czuć, że robisz coś istotnego dla siebie. Dużo z nas- Mam, cały dzień poświęca obowiązkom. Opiekujemy się dziećmi, dbamy o dom, gotujemy, sprzątamy. Cała masa obowiązków. Gdzie w tym wszystkim chwila dla Ciebie? Zostając matkami nie zrobimy sobie resetu mózgu i nie zapomnimy o życiu sprzed urodzenia naszych maluchów, kiedy mogłyśmy robić dużo rzeczy z myślą o sobie. Niestety możliwość samotnego wyjścia poza dom, zostaje mocno ograniczona. Takim katharsis dla duszy okazuję się trening domowy (zazwyczaj wieczorny) kiedy dzieci już śpią. Trening świetnie oczyszcza ze stresów, a nagrodą jest wyćwiczone, zgrabne ciało i wyleczenie wielu po ciążowych kompleksów.

2. TRENUJ STOPNIOWO
Wiele Mam, które nigdy wcześniej nie ćwiczyły nagle wskakuję w sportowe stroje i zaczyna godzinne treningi. Pot się leje, mamy ledwo zipią. Na początku następuje zachłyśnięcie sportowym życiem. Dokładamy więcej i więcej licząc na przyspieszenie efektów. Endorfiny aż kipią, ale... mija miesiąc, dwa a Ty myśląc o treningu zaczynasz mieć łzy w oczach i nie są to łzy szczęścia lecz przygnębiająca konieczność przeprowadzenia morderczego treningu po którym nie masz siły aby funkcjonować w roli matki. Nie tędy droga.
Trenuj z głową: pierwszy tydzień - 10 minut dziennie. Po dwóch tygodniach dołóż kolejne 5 minut - czyli wykonuj 15 minutowe treningi. Po miesiącu zobaczysz że będziesz w stanie wykonać trening trwający 30 minut. Nazwałam tą metodę 10-15-30
Do tego zdrowa dieta i szybko poczujesz znaczną różnice w jakości życia.

3. PRECZ ZE STAWIANIEM CELÓW!
Bycia FIT, czyli dbanie o  zdrowe odżywianie oraz aktywność fizyczną - tego uczymy się przez całe życie. Dieta to nie okres paru miesięcy, gdzie męczymy się ze swoimi niezdrowymi nawykami a później z uwielbieniem rzucamy się na paczkę chipsów. Dieta to czas w którym uczymy się życia FIT. Czasami grzeszymy, ale staramy się dalej kroczyć wyznaczoną ścieżką do sukcesu. To samo dotyczy aktywności fizycznej. Nie wyznaczajmy sobie celów typu: schudnę do Sylwestra, do Wielkanocy do sezonu bikini itp. Aktywność fizyczna ma być z nami cały czas, kiedy pozbędziesz się przytłaczającego  piętna czasu zobaczysz jak szybko możesz osiągnąć wymarzone rezultaty będąc zwyczajnie konsekwentną.

4. BĄDŹ KONSEKWENTNA.
Staraj się jeść zdrowo i ruszaj się! Trening nie musi być morderczy ani trwać godzinami. Wydrukuj sobie harmonogram, gdzie będziesz zaznaczać wykonane treningi. Taki sposób pomaga w systematyczności. Dbaj oto aby ruszać się 4 razy w tygodniu. Dzienniczek treningów możesz pobrać i wydrukować TUTAJ. Kiedy nie masz czasu, ale wiesz że następnego dnia możesz mieć go jeszcze mniej - zrób przynajmniej 10 minutowe rozciąganie. Chodzi o to aby nie wypaść z rytmu. To on popycha cię dalej. Najgorszy jest moment gdy dopada cię zastój. Mija, dzień, dwa, cały tydzień. Wmawiasz sobie, że jesteś beznadziejna i że znowu "w życiu ci nie wyszło". Nawet jeśli coś poszło nie tak, zaczynaj od nowa metodą 10-15-30. I przestań być dla siebie taka sroga. Ja też czasami mam gorsze dni. Wtedy robię 10 minutowe rozciąganie. Nie hoduje w sobie wyrzutów sumienia. To nic dobrego. 

5. WRACANIE DO PRZESZŁOŚCI
Niektóre z Was trzymają relikwie. Symbol czegoś co odeszło po ciąży, czyli mniejsza spódnica,  spodnie itp. Co miesiąc wbijacie się w taką relikwie, próbując zapiąć ten parszywy guzik. Osobiście uważam że to hodowanie narastającej w sobie frustracji. Jak to? Kolejny miesiąc, a Ja ciągle nie mogę wleźć w ten łach? Jestem beznadziejna, te treningi nic nie dają itp itd. 
Jak to nic nie dają? A co z naszym rytuałem robienia czegoś tylko dla siebie? A co z poczuciem że odżywiacie się zdrowo a wasz organizm przestał być faszerowany dopełniaczami i innymi świństwami? Czas. Musicie dać sobie go nieco więcej. Pamiętajmy o tym, że nasze matczyne obowiązki są czasami nużące, jesteśmy nie wyspane (ząbkowania, kolki, katary, bóle brzucha naszych dzieci). Weźcie centymetr w dłoń. Każdy 1 centymetr mniej w mierzonym obwodzie to Twój wielki sukces. Takich centymetrów będzie więcej, zobaczysz. Nie dam ci gwarancji że nastąpi to po kilku miesiącach bo każdy organizm jest inny (inaczej reaguje na dietę i treningi). Na razie schowaj swoją relikwię głęboko do szafy. Nie wyciągaj jej przez minimum pół roku! Jeśli nie jesteś w stanie wytrzymać niech schowa ją ktoś z domowników i nie zdradza jej położenia. 

Tego bloga stworzyłam z myślą o Nas- Mamach. Uważam że nasza determinacja w dążeniu do celu jest zdecydowanie silniejsza niż kobiet które nie mają dzieci i mają zdecydowanie więcej chwil dla siebie. Jesteśmy mistrzyniami w planowaniu czasu. Umiemy doceniać momenty tylko dla nas i cieszymy się se swoich małych sukcesów.  Dodatkowo wspaniale się wspieramy. 
Otrzymuję na maila wiele cudownych metamorfoz. Te metamorfozy zostały wypracowane  podczas nielicznym chwilą tylko dla nas w ciągu całego dnia. Warto! Mamy są zadowolone, spełnione i pozbyły się wielu kompleksów. Ocena ich samopoczucia oraz wartości jest o niebo lepsza. 
Wierzę w Was mamuśki i postaram się pomóc! Jestem tutaj dla Was.

Zostań członkiem tego bloga aby zawsze być na bieżąco z nowymi wpisami (kliknij przycisk "Dołącz do tej witryny" po prawej stronie bloga).

6 komentarzy:

  1. Ja właśnie postanowiłam coś zacząć robić dla siebie :) Mam synka,który ma 2 lata i półroczną córeczkę.Kocham swoje dzieci nad życie ale siebie też kocham :) Muszę znów poczuć się dobrze sama ze sobą!Odkryłam Twojego bloga i mam nadzieję,że będzie dla mnie sporym wsparciem.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu zaglądaj do mnie jak najczęściej. Mam nadzieję że dziki moim wpisom Twoja motywacja nigdy nie zgaśnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Motywacja! Ja mam nad łóżkiem plakat gołego, wysportowanego faceta :D
    Żart... mam plakat z kobietą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu twoja pomoc jest nieoceniona.Jestem mamą 3-letniej dziewczynki i 10-cio miesięcznego chłopca. Od jakiegoś czasu śledzę twojego bloga i od dawna chciałam zacząć ćwiczyć ale w ciągu dnia nie mam czasu na porządny co najmniej 40-sto minutowy trening a wieczorami po prostu padam dlatego twój pomysł z krótkimi treningami które mogę stopniowo wydłużać jest rewelacyjny. Otworzyłaś mi oczy na wiele istotnych dla mnie jako kobiety spraw. Dziękuję.!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo polubiłam Twojego bloga,będę zaglądać ....a fakt czasami zapału brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Justyna! Zaglądaj na nową stronę Fitmama24.pl
      Teraz tam publikuje artykuły :)

      Usuń